Szamański rytuał oczyszczania domu - czyli krótka historia z dzięciołami

8/08/2017


Wierzycie w dobrą i złą energię? Odczuwacie jej wpływ na codzienne życie? Opowiem Wam dziś krótką historię o rytuale oczyszczania i dzięciołach - niech nieco magii w tym szamańskim zakątku w końcu zagości!

Na wstępie wyjaśnię, że nie mam zielonego pojęcia o magii, pradawnych rytuałach - wszystko, co robię w swoim życiu związanego z moim "szamaństwem" jest intuicją, doświadczeniem itd. Nie czerpię wiedzy z ksiąg, nie czytam magicznych czasopism. Robię to, co czuję, to, czego potrzebuję.

Od zawsze czułam wielki wpływ energii na moje samopoczucie, na to, co się dzieje wokół. Długo jednak zajęła mi dobra interpretacja, wyczuwanie odpowiednich chwil i nadal się tego uczę. Uczę się tak naprawdę odczuwania samej siebie, swoich emocji i odpowiedniego reagowania. Moja magia to ja, a moje rytuały to swego rodzaju czynności, które pozwalają mi poczuć się lepiej.

Pewnie masz mnie teraz za wariatkę, nawiedzoną czarownicę :) Ok - opowiem Ci historię o dzięciołach.

W zeszłym tygodniu miałam nieco wolniejszy czas - postanowiła sprzątnąć wiatrołap. Czułam, że wejście do domu jest kumulacją niezbyt dobrych energii - nagromadzony kurz, masa niepotrzebnych rzeczy. Wszystko to blokowało przepływ tego, co pozytywne i dobre. W końcu to wejście do domu, jego początek i jego koniec.  Nic dziwnego, że prawie wcale z niego nie korzystaliśmy - w ruchu ciągle były drzwi balkonowe.

Ta część domu aż krzyczała do mnie, by ją uporządkować. Pedantką nie jestem, jednak coraz bardziej czułam wpływ gromadzących się rzeczy na życie w domu.


Gdy skończyłam misję czyszczenia, odkurzania i układania, poczułam, że z jednej strony pozbyłam się tego energetycznego balastu, ale z drugiej miałam wrażenie, że wszystko rozsypało się jeszcze bardziej i otacza dom.  Jakbym ruszyła coś dziwnego.

Teraz się pewnie śmiejesz z tej baby z lasu, która odczuwa energię z wiatrołapu. Gdyby to był jedynie wiatrołap - aż się boję, co będzie gdy ruszę resztę.

Pewnie gdyby ktoś opowiadał mi o złej energii w kurzu, pomyślałabym po prostu - weź Ty się babo do roboty, posprzątaj i dom będzie aż świecił pozytywnymi wibracjami.

Tylko, że wiesz - niektórych rzeczy nie da się opisać, wyrazić słowami, przekazać w sposób klarowny i jasny. Każdy z nas odczuwa inaczej, a w całym biegu przez życie wiele osób po prostu nawet nie pomyśli o istnieniu czegoś poza naszym rzeczywistym światem. Zamknięcie się w tym, co widoczne i realne, zamyka duszę. Czasem trzeba po prostu przystać, usiąść na chwilę, być częściej tylko z samym sobą, by otworzyć się na niewidoczne. I jednych to przeraża, innych fascynuje. Inni to akceptują, rozwijają.

Wolę czuć niż widzieć.

Wracając do sedna tej leśnej historii z magią w tle.

Nie czułam satysfakcji z tego sprzątania, wręcz się podłamałam brakiem dobrej energii. Może jednak wyjąć jeszcze ten odkurzacz? Nie, potrzebne są kadzidła.

Zrobiłam rytuał oczyszczania z kadzidłami. (chcesz wiedzieć jak....napisz do mnie na priv)

Po ponad godzinnym oczyszczaniu energii i tworzeniu ochronnej bariery wokół domu: Spokój. Cisza. Lepiej.

Odetchnęłam nieco, zapaliłam świeczki. Z przyjemnością zrobiłam kolację, rozpaliłam w kominku, włączyłam muzykę. Pływałam w tej dobrej wibracji.


A gdzie te dzięcioły? 

W leśnej chacie mieszkamy od prawie roku. Wokół drzewa, a ja nigdy nie widziałam dzięcioła. Serio - nigdy.
I oczywiście pewnie uznasz to zbieg losu. Nad ranem obudziły nas dwa dzięcioły. Stukały nie w drzewa - a w dom, po jego dwóch stronach, na samym szczycie.

Pierwsze moje odczucie oczywiście było średnio miłe - bo to stukanie to jak hmm.. koszenie osiedlowego trawnika nad ranem? No nic - wstałam, zrobiłam kawę i jak każdego ranka wyszłam z kubkiem przed dom. I był on - widziałam jednego, drugiego słyszałam po drugiej stronie domu. Spojrzał na mnie, postukał kilka razy i odleciał.

Wtedy poczułam, że dzięcioły to dobry symbol. Takie zakończenie mojego rytuału przez naturę. Dopełnienie czyszczenia, oznaka uzdrowienia.

Sprawdziłam symbolikę tych ptaków. Dzięcioł to święty ptak lasów i pól, chroni domostwo i przynosi szczęście. Jest opiekunem, ma też moc uzdrawiania.

I tyle z tej szamańskiej historii.

Przypadek, magia, los? 
Wybujała wyobraźnia? :) 















Zobacz inne

2 komentarzy

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie dzięcioły prowadzą zawsze, nie ważne do jakiego lasu wejdę i o jakiej godzinie. Przestałam już nawet zwracać na nie uwagę, a może powinnam ;) Las to mój styl życia, raczej nie odnajduję się w mieście, a ludziom zwyczajnie nie ufam, od dziecka otaczam się raczej przyrodą i zwierzętami. Blog zacny, dodaję do obserwowanych na moim blogu. Gdybyś miała ochotę kiedyś zerknąć to zapraszam ;)

    OdpowiedzUsuń

Vegespot.pl - Przepisy wegetariańskie

Wyszukiwarka przepisów:

Durszlak.pl