"Nie zachowuj się, jak dziecko" czyli 30-letnia dziewczynka w ciele kobiety - rzecz o trudnych emocjach

6/01/2017


Mam 30 lat, jestem kobietą czy dziewczynką? Dzień Dziecka nieco natchnął mnie do refleksji nad własną dojrzałością emocjonalną i psychiczną. Ale też nad emocjami dorosłych - dlaczego są inne niż emocje dzieci?

Czasami bywa tak, że czuje się dorosła, silna, pewna siebie, innym razem - chciałabym wrócić do bezpiecznych ramion mamy, skryć się przed światem i mieć pewność, że ktoś mnie chroni.
Dziś sama jestem własną ochroną. I choć zazwyczaj wcale mnie to nie przeraża, tak bywają i dni, gdy myśl o byciu dorosłym staje się trudna. Pozwalam sobie płakać, wprowadzam się w melancholijny nastrój - dla własnej równowagi wewnętrznej. Staje się dzieckiem ponownie. Już nie w ramionach mamy - sama lub w jego ramionach.

Czy dorosłym przystoi mówić o tym, że się boją, płakać i czuć się słabym? 

Często zastanawiam się nad skrywanymi pod twarzami emocjami. Zastanawiam się, dlaczego większości, tak trudno wyrażać to, co na prawdę czują. Radość, śmiech, ekscytacja, zadowolenie, duma, zazdrość, złość, gniew - to jest OK w społeczeństwie, to jest akceptowane. Tylko dlaczego nie wolno nam płakać za często? Wzruszać się i mówić o smutku. Czy te emocje są zarezerwowane tylko dla nas lub tylko dla najbliższej osoby? 

Dziecko nie boi się zapłakać w miejscu publicznym, powiedzieć, że się boi, wyrazić strach czy też smutek. 

Dorośli "gorsze emocje" zakopują wciąż w sobie. Codzienność nie pozwala na bycie słabym, panicznie boimy się pokazać prawdziwych siebie. Nie odkrywamy swych wszystkich stron - z obawy o co? Boimy się, że ktoś to wykorzysta przeciwko nam? Przecież nie braknie wokół manipulantów, nieszczerych znajomych, konkurencji..

Smutek jest beee w naszym społeczeństwie. Płacz oznaką słabości - "Nie zachowuj się, jak dziecko?" - ile razy to słyszałaś/słyszałeś jako nastolatka/nastolatek lub nawet teraz w "dorosłym życiu"? To boli - brak możliwości wyrażenia siebie. 

Depresja też jest beee. Nierównowaga psychiczna, zbytnia refleksyjność, neurotyczność - bo trzeba być normalnym! A normalność to siła, pozycja, kariera, twarde stąpanie po ziemi. 

Gdzieś w tej całej ewolucji człowiek wyparł emocjonalne bycie dzieckiem. I nawet weźmy pod uwagę te "lepsze emocje" - ich wyrażanie. Głośny śmiech, rzucanie się na szyję rodzicom, mówienie o miłości, przytulanie - dorosłym już średnio to wypada. Przynajmniej poza domem, rodziną, przyjaciółmi. 

Dorosłym często brakuje spontaniczności, odwagi, powiedzenia w prosty sposób:" Kocham Cię", "zależy mi na Tobie". 



Zróbmy sobie Dzień Dziecka raz na miesiąc - ćwiczmy wyrażanie prawdziwych emocji. Nie bójmy się o nich szczerze mówić. Jeśli jest to trudne - czasami prościej napisać. Wyrzucić z siebie. Ćwiczmy w sobie bycie dzieckiem!

Tekst nie jest zbyt długi - bardziej traktuję go jako zachęcenie Was do dyskusji, z chęci dowiem się, jak Wy - już teraz dorośli czujecie się z własnymi emocjami, czy ciężko je Wam wyrażać, czy wręcz przeciwnie?
A może to ze mną jest coś nie tak? :) Może macie inne zdanie na ten temat? Z chęcią się dowiem!




Zobacz inne

1 komentarzy

  1. mam 33 lata zawsze bede dzieckiem :D wariatka szalona usmiechnieta marzyc kochac i zyc ;)

    OdpowiedzUsuń

Vegespot.pl - Przepisy wegetariańskie

Wyszukiwarka przepisów:

Durszlak.pl